piątek, 6 lutego 2015

Dzisiejszy problem.


"Rodzina Coble straciła trójkę swoich dzieci w strasznym wypadku, który całkowicie zmienił ich życie. Dwa lata po tej tragedii Lori Coble dowiedziała się, że jest w ciąży z trojaczkami. Pomimo tego, że ponieśli tak wielką stratę nie poddali się! "



Jakiś tam standardowy portal w sieci. Artykuł. Prawda nie prawda? Nie wiem. Ja daję to tylko na przykład. A takie rzeczy się przecież zdarzają. Jest rodzina , a w ciągu rodzina ginie. Przez jakiegoś idiotę. Ci ludzie z całą pewnością oddali by życie za tych maluchów. Woleli by być na ich miejscu . 

Jednak los zsyła im trojaczki. Cud..

Lecz post kieruję do ' matek ' które zostawiają swoje dzieci , które zabijają żywego maluszka po porodzie i z premedytacją wrzucają Go do śmietnika, bądź co gorsza żywego wyrzucają i albo go ktoś znajdzie albo umrze w cierpnieniach zamarzając lub zostanie pożarty przez psy czy dzikie zwierzęta. 

Gdzie te kobiety mają rozum ? Gdzie mają sumienie ? Gdzie mają SERCE ? I matczyną miłość którą podobno ma każda kobieta po urodzeniu swojego bezbronnego dziecka ?

Nie chcesz ? To lepiej oddaj ludziom którzy nie mogą mieć dzieci . Ale po co ? Przecież wygodniej jest zabić nie ?

Nigdy nie zrozumiem takich osób. NIGDY ! 
Może jestem nie z tego świata ? Nie wiem, po prostu nie zrozumiem. 

Jest ktoś kto podziela moje zdanie ?

wtorek, 3 lutego 2015

List do M.

                                                                           Kochany ,


 Wróciłeś. Znowu dom stał się bardziej żywy i wesoły. Po bałaganie widać , że już jesteś z nami , bo zamiast poświęcać czas na sprzątanie , wolimy spędzić ten czas we trójkę.
Wspólne śniadania , spacerki , wyjazdy , kawki , zabawa, nawet wspólne milczenie jest takie cudowne , po długiej nieobecności.
Śmiech , krzyk , tańce i śpiew - zaraz widać , że jesteś w domu . Jest tak radośnie , tak beztrosko , bezpiecznie. Każdy z nas jest szczęśliwy.
 Ale w końcu nadchodzi ten dzień , że wyjeżdżasz. I znów dom nie jest już taki wesoły. Znów synek wstaje rano płacząc , ze Cię nie ma i szukając w każdym możliwym pomieszczeniu w domu , myśląc, że bawisz się z nim w chowanego. Znów chodzę wieczorami zapłakana z tęsknoty i bezsilności , bo nie oszukujmy się , ale jednak więcej obowiązków ciąży na mojej głowie niż na kobiecie która ma męża w domu.
Nie jestem z kamienia i nie zawsze mam na wszytko siłę, nie zawsze jestem tak twarda jak powinnam , bo przecież muszę być dla dziecka matką i ojcem którego nie ma na co dzień.
Nie mam pretensji , przecież to należy do Twoich obowiązków, masz na utrzymaniu rodzinę , dom. Każdy musi zarabiać na życie , tylko dlaczego wybrałeś sobie taki zawód i taką pracę ? Nie chcesz cieszyć się ze mną każdym sukcesem naszego dziecka ? Nie chcesz patrzeć na każdą jego nową umiejętność ? Nie chcesz zobaczyć jak rośnie ? Pocieszać go po nieudanej próbie zmajstrowania czegoś nowego ?
 Tak wiem , nie robisz tego z przyjemności . Robisz to dla nas.
Ale potrzebuję Cię , jestem tylko kobietą. Kobietą która nie zawsze podoła temu co czeka ją każdego dnia , Kobietą która niejedną noc przepłakała za Tobą...
Przepraszam , że Cię tym dręcze , wiem , że Ci też nie jest łatwo , ale musisz mnie troszkę zrozumieć. Bo będę mówić Ci o tym za każdym razem gdy moich sił nie wystarczy na wykonanie zadania , kiedy polegnę , bo mam do tego prawo, nie jestem ze stali. Też choruję , też mam swoje słabości.
 Jednak mimo wszystko wierze , że nadejdzie kiedyś taki dzień w którym wrócisz i oznajmisz nam , że to był ostatni taki wyjazd , że od teraz codziennie będziesz z nami. Ze będziesz z nami zasypiał i przy nas się budził. Wierzę , że to moje małe wielkie marzenie się spełni.

Kocham Cię .

Czekam.







poniedziałek, 2 lutego 2015

Aktywny tryb życia z dzieckiem ? Czemu nie !

Dzisiejszy post poświęcony aktywności z dziećmi . Czy wy prowadzicie aktywny tryb życia ?
My TAK ! Ale od początku . Chciałam Wam przedstawić co robimy , aby miło i w ruchu spędzić każdy ( nawet mroźny bądź deszczowy dzień ) .
Nie zawsze czynności które wykonujemy ( tak jakby się wydawało ) są bieganiiem , czy jeżdżeniem na rowerze.
Dzień zazwyczaj zaczynamy od spaceru. Nasz spacer nie polega na wsadzeniu dziecka w wózek dla wygody mamy i chodzeniu bezczynnie. Odkąd synek zaczął stabilnie chodzić sam , wózek praktycznie używamy na wyjazdy .
  Rano wstajemy , jemy zdrowe śniadanko , ubieramy się , wkładamy ciepłe ubrania , wygodne buty, nalewamy herbatki w termos i ruszamy na spacer . Czasem do lasu , czasem nad jezioro. Biegamy , spacerujemy , robimy zdjęcia. Miło spędzamy te nasze spacerki ;)
 Po spacerku przychodzimy , jemy drugie śniadanie i maluch kładzie się spać. ( Nauczony zasypiać sam , nie na bajkach , ale przy muzyce relaksacyjnej - 5 minut i dziecko śpi w najlepsze )
Ja tymczasem zabieram się za obiad i ewentualne sprzątanie. Po moich obowiązkach sama robię sobie chwilę relaksu .
Po drzemce , jemy obiad i wychodzimy , na rower lub kolejny spacer.
Pod wieczór spędzamy czas w domku na zabawie , czytamy książki , bawimy się , oglądamy bajki , rysujemy ( a czasem robimy wszystko na raz ) .

Bywają dni , że na cały dzień wyjeżdżamy na basen , a po basenie na kryty plac zabaw ( tor przeszkód , zjeżdząlnie , wspinaczka. )

Oczywiście od wiosny do jesieni mamy więcej możliwości . Bo dochodzi miejscowy plac zabaw , pływanie w tutejszym jeziorku , dłuższe wyjazdy rowerowe, pikniki , granie w piłkę , trampolina na własnym podwóku , chodzenie na grzyby , zbieranie kwiatków , zagrabianie liści jesienią. Uwielbiamy okres od wiosny do jesieni.

Z mężulem od czasu do czasu łączymy przyjemne z pożytecznym i aktywnie spędzając czas , nosimy drzewo do kotłowni , sprzątamy podwórko itp.

Ale nie myślcie , że zabieram dziecku  czas za zabawę, Nie każdy dzień tak wygląda , owszem dzień bez spaceru się nie obejdzie , ale nie każdy wygląda tak bardzo aktywnie. My też mamy dni w których leżymy cały dzień w piżamach , objadając się i oglądając telewizję lub bawiąc się cały dzień w bawialni. Takie dni też lubimy <3





































niedziela, 1 lutego 2015

Wieczór bez dziecka.

Babcia zabrała smroda na noc.
- Super, spędzimy ten wieczór wyjątkowo tylko we dwoje. Pojedziemy gdzieś. - powiedział mój mąż , rozmawiając ze mną przez telefon , gdyż wracał dopiero z pracy.
Szykuje się randka.
" Jak dawno nie byłam na randce"- pomyślałam, po czym zabrałam się za robienie pysznego obiadu , bo chciałam już się wprawić w ten nastrój. Wyciągnęłam truskawki , zrobiłam bitą śmietanę , a wieczorem miałam zamiar przygotować kąpiel z lampką wina i miską truskawek z bitą śmietaną.
Wysprzątałam cały dom , po czym poszłam robić się na bóstwo.
 W łazience siedziałam chyba z dwie godziny . Zrobiłam włosy , umalowałam się , a na siebie włożyłam narazie jeszcze dresy, żeby czasem się nie ubrudzić. Poszłam do pokoju uszykować wdzianko dla mężula , uprasowałam je - tak jak i swoją ulubioną sukieneczkę - i tak o to koszula i najlepsze dżinsy wisiały na szafie czekając na romantyczny wieczór.

Wrócił Mężul , obiad pięknie pachniał czekając już na stole . Mężul przywitał mnie namiętnym gorącym pocałunkiem po tygodniowej nieobecności w domu .
Po obiedzie zrobiłam Jemu pyszną kawkę .

Po popołudniowym odpoczynku , zaczęłam się zbierać.
Poszłam do łazienki się odświeżyć . Ubrana w swoją ukochaną sukienkę , czując się jak milion dolców , przyniosłam mężulowi ubrania .
  Jego mina wyglądała tak jakby zobaczył ducha.
- O co chodzi ? Nie podobam Ci się ? - zapytałam.
- Wyglądasz ślicznie , ale wybierasz się gdzieś ?
Na to moja kopara opadła prawie do samej ziemi.
- A nie mieliśmy nigdzie wyjechać ?
- Owszem Mysza , ale do wsi obok , po pizzę i kebaba.

Bum ! Taak o to moją wymarzoną randkę chuj strzelił.
A jak spędziłam wieczór ? Piękna i pachnąca zajadałaam pizzę , na zmianę z kebabem , popijając browarem i oglądając głupkowate filmy u boku , najukochańszego :)




piątek, 30 stycznia 2015

Za młoda by być matką ?

- Jestem w ciąży . - Zdanie które wywołało szum w życiu wielu osób ( pewnie zastanawiacie się dlaczego u wielu osób , skoro to nasza prywatna sprawa ? ) Niestety , od momentu kiedy dowiedziałam się , że będę matką nie było zbyt miło. 
 Zawsze wyobrażałam sobie ten moment , kiedy oznajmiam wszystkim , że spodziewam się maleństwa. Miało być pięknie , każdy miał być szczęśliwy.. 
A jak było naprawdę ? W moim życiu rozpętało się piekło. Zaczęło się wytykanie palcami , obraza majestatu . I o dziwo , nie mój ( wtedy jeszcze ) chłopak , przyczynił się do tego , że jestem w ciąży. Według pewnych ludzi była to moja wina , ja złapałam go na dziecko byle go przy sobie zatrzymać, mimo tego , ze nawet nie było mowy , aby miał ode mnie uciec . 
Wmawiano za moimi plecami każdemu , że to była cholerna wpadka, że to nie jego dziecko.
 - Jak tak można ? - płakałam. I gdy miały to być najpiękniejsze chwile w naszym życiu , początek był bardzo bolesny. A ból sprawiały bliskie nam osoby. 

 Z wiadomości tej ucieszyliśmy się tylko my i kilka naszych najbliższych osób, reszta próbowała zrównać mnie z błotem . I z początku im się udawało . Dałam się wciągnąć w te wszystkie obelgi na mój temat , czasem miałam wrażenie , że zaczynam w to wierzyć. Mówiono o mnie tak jakbym zrobiła najgorsze świństwo , jakby bycie matką było godne spalenia na stosie. 
Przepłakałam wiele dni i nocy. 
Do czasu.
Do czasu aż na świat przyszedł nasz mały ogr , taki bezbronny , nieidealny jak my , ale Nasz . 
Mój synek .
Najdroższe maleństwo , na które tak czekałam.

I od momentu kiedy ujrzałam swojego diabełka , stałam się silniejsza. Stałam się MAMĄ . Z chwilą pojawienia się bąbelka na świecie , dostałam od losu zapas siły i odwagi , aby stawić czoło tym wszystkim złym ludziom , którzy tak źle o nas mówili , tak źle życzyli . 
Musiałam przecież zaczerpnąć tej siły. Bo od teraz , dostałam główną rolę w przedstawieniu pt. " Życie " .
Staliśmy się prawdziwą rodziną i wtedy zaczęliśmy być w pełni szczęśliwi . Już nie obchodziły mnie te wszystkie zakłamane i fałszywe twarze, które nagle chciały się z nami zapoznać , na nowo odbudować to co tak szybko udało im się zniszczyć , ale nie dałam się . Nie pozwoliłam , aby w życiu mojego dziecka gościli ludzie którzy potrafili na głos wypowiedzieć tak obrzydliwe słowa. 



 
 Lecz było coś jeszcze..
Zaczęło się nowe gadanie, bo jakżeby tak nagle przestać mieć nas na językach ? 
Idąc dumnie z nowonarodzonym członkiem naszej malutkiej rodziny , widziałam spojrzenia typu " gówniara się puściła " .
Patrzono na mnie z pogardą.
Niby z troską pytali " Jak ty sobie dziecko poradzisz ? Jesteś taka młoda "  a w myślach śmiali się ze mnie i każdego mojego najmniejszego niepowodzenia. 

Ale jak im pokazałam . Pokazałam , że potrafię wychować dziecko . Że temu dziecku nic nigdy nie zabraknie , że dopóki będę miała na to wpływ , nie zazna ten maluch chwili nieszczęścia. 

I gdy już nie taki maluch , wyrósł mi na wesołego , szczęśliwego dzieciaka , przechodzimy obok tych samych ludzi z szerokim uśmiechem na twarzy " życzliwie " mówimy im Dzień Dobry , widząc , że żal im te zazdrosne dupy ściska ! 

Jaki z tego morał ? Że zdarza się tak , że często kobieta w wieku 18 lat , lepiej wychowa dziecko niż ' dojrzała ' kobieta po trzydziestce . 
A znam kilka takich przypadków :)





czwartek, 29 stycznia 2015

Musimy się poznać

No więc witam witam Was z całego serca.

Nadszedł ten czas , że odważyłam się na ten krok i postanowiłam założyć bloga o naszym niezwykłym a jakże szalonym życiu.

Powinniśmy na początek się zapoznać więc :

Jan , syn mój szalony ( nie mówimy tak do niego , zazwyczaj wołamy Jaś , Janek , Smród , Łobuz , Robak ) na świat przyszedł 29.08.2013 r. i od dnia tamtego nasze życie nie zaznało spokoju:) Jaś jest nadpobudliwym dzieckiem , z ADHD do kwadratu , mimo wszystko kochanym ponad siły , zawsze wesołym i szalonym ( za nami rodzicami ) dzieciaczkiem. Wszędzie go pełno  , łobuzi ile natura sił mu daje . Czasem sama się zastanawiam jak ogarniam takiego łobuza. Więcej o tym w kolejnych postach , dopiero się poznajemy :)

Ja , Asia , matką  szaleńca zostałam w wieku 19 lat , a po trzech miesiącach od narodzin łobuza zostałam również żoną Mateusza , co mimo opinii innych osób uszczęśliwiło mnie jak nic w świecie.
Na codzień jestem świrniętą ( czasem sprawiającą , niezdrową psychicznie ) osobą , która ma milion szalonych pomysłów na minutę.

Mateusz , mężul którego nigdy nie ma w domu - kierowca samochodu ciężarowego. Zazwyczaj spokojny , niepozorny , miły , uczciwy , po kilku dniach z nami tak samo świrnięty.

Na początek to tyle o nas.

Co mnie skłoniło do założenia bloga ?
Od dawna chciałam prowadzić bloga , pokazać Wam ' nasz świat '  , cudownego syna , zwariowane , szczęśliwe życie. Jednak jakoś tak brakowało mi odwagi , bałam się odrzucenia. Jednak dziś , dzięki www.MamaNelki.blogspot.com i jej kojelnym miłym wpisie , poczułam dlaczego nie ? Dlaczego nie spróbować ? Może to jest to co chcę robić ? Pisać bloga.
I bardzo tej Pani dziękujemy , licząc na wsparcie. :)

Junior kontra mama . Dlaczego taka nazwa ? Bo codziennie , zdaję sobie sprawę , że Junior rządzi starymi . I uznałam , że taka nazwa , będzie wręcz idealna.
Zastanawiam się , jak takie małe stworzenie może dyrygować taki starymi bykami ? Jednak może.
Zawsze mówiłam , nie dam sobie wejść na głowę , nie pozwolę , żeby dziecko mną rządziło.
Takie tam gadanie.. Robię wszystko , żeby dziecko nie było rozpieszczane , nie ma na wszytko pozwalane ' bo jest jeszcze mały ' , ' bo to tylko dziecko '. Na ogół nie rozczulam się nad nim i staram się być stanowcza , jednak czasem moje starania idą na marne . Dzieciak robi z nami co chce.

Cóś mogę Wam o nas powiedzieć jeszcze ? Do powiedzenia , to ja mam bardzo dużo , lecz nie w jednym poście , będzie tego więcej każdego dnia.
Teraz jedynie potrzebne jest Wasze wsparnie , Wasza obecność i zainteresowanie . Czym to zaowocuję ? Okaże się z czasem , czy prowadzenie naszego bloga , Wam się spodoba , na chwilę obecną , to liczę na Was z całego serca, trzymajcie kciuki !